Dalszą rozmowę przerwało wejście Ketlinga
- Nie - rzekł hetman. Dziewki jak rzepy! Jedna Jeziorkowska, druga Drohojowska. Stary praktyk nigdy nadto konia nie rozpuszcza, jeno wedle potrzeby go miarkuje. Książki chrześcijańskie Dobrześ uczynił, żeś na czas w tych oto murach się zamknął. - Zakonotowałem! - rzekł Zagłoba. - Pani stolnikowa? - przerwał Zagłoba. Chciałem zasycić miodu na Basine i Michała wesele, ale nie wiem, jeślim - zamiast miodu - kwaśnego piwa nie nawarzył, bo nuż Michał do dawnego postanowienia wróci i idąc śladem Krzysi, habit wdzieje...” Tu aż zimno uczyniło się panu Zagłobie, więc przyspieszył kroku i po chwili był w izbie pana Michała. Śnieg zmarzły pokrywał ziemię i skrzypiał pod nogami bachmata.
Tymczasem będzie miał hetman czas przygotować się lepiej; tymczasem Kozacy i Dorosz w wierności dla sułtana się zawahają. Wiedział wreszcie, że kiedyś i tak trzeba będzie chęci Basinej zadośćuczynić, wolał więc zaraz, zwłaszcza że grasanci łuków i samopałów nie mieli zwyczaju używać. Objechali jeszcze wszystkie gospody przy ulicy Długiej, byli na Pradze, wszystko na próżno. Na takich próbach klejenia rozmów, które nie chciały się kleić, przeszło całe śniadanie. Urzekająca No! Przecie taki szelma był, że w piekle gorszego nie znaleźć, ale że znamienity wojennik, więc radzi się do niego przyznają. Poszli i pili znacznie do późna. Niegdyś, za czasów jeszcze mojej młodości, była to strona ludna. Baśka natomiast została jakoby na uboczu i tylko pan Zagłoba zwracał na nią ustawiczną uwagę.
Jęki moje kawadzi batogami potłumił, więc przesiedziałem cicho całą noc póki nie zaczęło świtać.. Nazajutrz przysłał pan hetman dla Wołodyjowskiego bułanego dzianeta wielkiej wartości.Ketling z Wołodyjowskim obiecywali sobie, byle się okazja trafiła, znowu strzemię przy strzemieniu jeździć, przy jednym ogniu siadać, z głowami na jednej kulbace sypiać. Słońce chodziło po niebieskim stepie nie splamionym żadną chmurką, lejąc blask obfity na skały, pola i lasy. Poczuwając ja się tedy do krwi tak zacnej, z wielką abominacją patrzyłem na owego Dydiuka. Nie wiem, czyli listy nie doszły, czy okup w drodze przejęto, dość, że nic nie przyszło... Rafał Ziemkiewicz Ani chwili nie mogła stawić oporu tej sile, tak nielitościwie nagłej. Dłonią mimo woli sięgnął raz, drugi do wąsików i nastawił je sobie jak szydełka, aż końce ich pod oczy podchodziły. Dalszą rozmowę przerwało wejście Ketlinga.
- Widzę, że Szkoci do bitwy dobre pachołki, ale w amorach nic po nich. Oni zaś pojechali dalej, jeszcze ciszej, jeszcze ostrożniej... To moja ostatnia prośba. Wiedząc zresztą, że na nic by się to nie zdało, wyglądała z upragnieniem końca bitwy. John Eldredge - No! Nic to! Zwyczajnie białogłowska natura. Że jednak hultajstwo włóczyło się istotnie po drogach i nieraz słychać było o wypadkach, kazał pan Zagłoba powożącemu czeladnikowi nie wjeżdżać między drzewa czerniące się tuż na zakręcie, ale stanąć na dobrze oświeconym miejscu. - Zali ci konfuzja przeszła? Możeszże mi spokojnie i przytomnie odpowiadać? Jej konfuzja przeszła, a prócz tego wzruszyła ją jego dobroć, więc po raz pierwszy podniosła na niego na chwilę oczy: - Mogę - odrzekła cicho. Dopiero jak mi rankiem wiadro wody do umywania przynosili, a siwe włosy na skroniach w nim ujrzałem, dopieroż człek się opamiętywał, że już nie ten, co był dawniej, chociaż z drugiej strony przychodziło znów do głowy, że póki ochota taż sama, to i człek ten sam.
Tymczasem coraz więcej chorągwi ściągało nad brzeg szczeliny; bitwa była skończona, więc pan Wołodyjowski wydał tylko rozkazy Mellechowiczowi, aby urządził obławę na tych kilkunastu ordyńców, którzy zdołali ukryć się przed pościgiem, i zaraz wszyscy ruszyli do Chreptiowa. Służba powiedziała mi już, że mam niewypowiedziane szczęście i honor ugaszczać pod swym dachem siostrę i krewne mego Pallada, ale przebacz, dostojna panno, mojej konfuzji, bo służba nie powiedziała mi tego, co oczy widzą, a i oczy same twego blasku znieść nie mogą... Snu tu nie zaznam bez ciebie, jadła do gęby nie wezmę, a w końcu nie wytrzymam, lecz i tak do Chreptiowa polecę, a nie każesz mnie puszczać, to będę u bram nocować i póty cię prosić, póty płakać, aż się zlitujesz. Waldemar Łysiak - Słyszysz, Jędrek. Fantazją ma on prawdziwie kawalerską! Wiedział hetman, co robił! Dziwy się dzieją, no, no!...” Pan Snitko triumfował po cichu i w końcu nie mógł wytrzymać, lecz zbliżywszy się do pana Zagłoby, skłonił mu się i rzekł: - Pozwól waszmość pan, a tak i ów wilk nie zdrajca... - Mieszka ze mną pan Zagłoba, którego prosiłem, aby wieczerzę przygotować kazał. Krzysi zdawał się unikać, która spostrzegłszy to, wodziła za nim rozszerzonymi ze zdziwienia oczyma. Żadnej przeszkody mieć w tym nie będziesz, chyba pomoc, na co ci moją rękę, jako zacnemu kawalerowi, daję.
- Żaden z nich o wspaniałomyślności hetmańskiej nie wątpi i wszyscy go po cichu w sercu kochają, ale myślą sobie tak: hetmana samego zdrajcą hassa szlachecka okrzykuje; na dworze u króla go nienawidzą; sądem mu konfederacja grozi - jakże on potrafi co wskórać? Pan Bogusz począł trzeć czuprynę. „Rok cały mogą mnie gonić i nie zgonią - pomyślała sobie. - Niech kto chce bierze tę kozę, ten młyn, tę kołatkę! - mówił do siebie.- Nowowiejski czy diabeł, wszystko mi jedno! Gniew wzbierał w nim na Bogu ducha winną Basię, ale ani razu nie przyszło mu do głowy, że ją tym gniewem więcej może pokrzywdzić niż Krzysię udaną obojętnością. Nie bój się, dziecko, wróci tatuś i jeszcze będzie na twoim weselu tańcował. I ani sposób od tego się obronić! Łatwiej by go nie kochać niż o nim nie myśleć, bo upoiły się jego widokiem oczy, zasłuchały się w jego głos uszy, nasiąknęła nim dusza cała... - O czym waszmość mówisz? - Et, nic! Uczyniłem comparationem naszego Kamieńca z Troją, aleś ty pewnie o Troi nie słyszał. Ketling podniósł swe smutne oczy w górę. - Ślubów przecie nie mógł jeszcze wykonać - wtrącił pan marszałek- ale go waszmość nie naglij, żeby się właśnie nie zaciął, a i z tym się trzeba rachować, czy się wola boska w jego intencji nie objawiła? - Wola boska? Wola boska nie przychodzi nagle, jako i stare przysłowie mówi, że co nagle, to po diable.